Przyglądając się branży smartfonowej można odnieść wrażenie, że na tym rynku jest kilkunastu producentów, ale tylko dwaj wyznaczają czym się będziemy ekscytować przez najbliższy rok – Apple i Samsung. Patrząc na świeżo zaprezentowanego Samsunga Galaxy S9 odniosłem wrażenie, że odwortnie niż w zeszłym roku, nie Apple a Samsung swój dział rozwoju wysłał na wolne – bo rewolucji nie ma. Jest ewolucja i to bardzo ostrożna. Ale po kolei.

Jeżeli coś działa – nie ruszaj.

Z takiego założenia musieli wyjść projektanci tegorocznej galaktyki. Jeżeli masz Galaxy S8 i postanowisz zmienić go na tegoroczny model – prawdopodobnie unikniesz jakichkolwiek pytań o nowy smartfon. Osoby postronne prawdopodobnie w ogóle nie zauważą różnicy, co oczywiście ma swoje zalety… 😉

Tutaj oczywiście można zarzucać zachowawczość, ale ja bym Samsunga pochwalił – sprzęt wciąż wygląda świeżo, wielu osobom się podoba i nie warto w tym zakresie dokonywać zmian na siłę – ludzkie upodobania są nieprzewidywalne.

Aparat ze zmienną przysłoną – to jest świeże!

Kiedy pierwszy raz usłyszałem, że nowy flagowiec Samsunga będzie miał przesłonę o zmiennej wartości lekko mnie zamurowało – jako miłośnik fotografii wiem, że zmiana otworu przesłony może znacząco zmienić efekt artystyczny wykonywanej fotografii, ponadto optyka osiąga najlepsze parametry po lekkim przymknięciu tejże. Niestety, nie możemy tu mówić o przymknięciu przysłony a jedynie lekkim domknięciu, z f1.5 na f2.4, ale to zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Ponadto większy model dziewiątej galaktyki ma drugi aparat o przesłonie f2.4 do zdjęć tele (“przybliżenie”), oba o rozdzielczości 12 megapikseli.

Niestety, producent nie chwali się fizyczną wielkością samej matrycy więc podejrzewam, że tutaj nie poczyniono żadnego postępu – na co zresztą wskazuje pogrubienie S9 w stosunku do poprzednika o zaledwie pół milimetra.

Tym niemniej, zapowiada się obiecujące urządzenie pod kątem fotografii – ale to sprawdzimy dopiero jak smartfon trafi w nasze ręce. 🙂

Technologiczny głos rozsądku

Jak już wspominałem, Galaxy S8 jest modelem bardzo udanym, podoba się wielu osobom i zbytnio ulepszeń mu nie trzeba. Dlatego też Galaxy S9 to zachowawcze ulepszenie – podstawową S9 napędza nieco podkręcony Exynos wykonany w nowszym procesie technologicznym 10NM, 4GB pamięci operacyjnej (6GB w modelu +) i wyświetlacz Infinity Display o rozdzielczości 1440 x 2960 pikseli i przekątnej 5,8″ co daje znakomite zagęszczenie 568 pikseli na cal (dla porówania, wyświetlacz iPhone X ma zagęszczenie na poziomie 463 pikseli na cal).

Mamy tutaj również ulepszenia takie jak lekko zmienione umiejscowienie czytnika linii papilarnych, nowe wersje kolorystyczne i nowe wersje obudowy – moim faworytem jest wersja z alkantary, którą pokochałem po pierwszej styczności z Surface Bookiem. FaceID… to znaczy Iris Scaner ma być dokładniejszy, niż w modelu zeszłorocznym a dodatkowo możemy dzięki niemu animować emoji. Sweet. Nowy Dex jest wreszcie płaski i pozwala na użycie smartfona w charakterze gładzika – nareszcie! Jestem tylko ciekaw jak z ergonomią gdyż nie mamy tutaj palmrestu, a tak powstały gładzik nie jest specjalnie płaski. Na to pytanie nie jestem w stanie teraz odpowiedzieć.

Przepis na Sukces?

Co do tego, czy sprzedaż Galaxy S9 będzie zadowalająca chyba nie mam żadnych wątpliwości – Samsung jest w tej chwili liderem na rynku smartfonów z Androidem i głownym konkurentem korporacji z Cupertino na odkrywanie koła na nowo wprowadzanie nowych, innowacyjnych rozwiązań do smartfonów. Bez wątpienia Galaxy S9 będzie jednym z liderów sprzedaży, acz czekamy na odpowiedzi LG, Sony czy HTC. Będzie się działo.

Oczywiście, postaramy się przetestować urządzenie dla Was.